Forum Użytkowników Stacji Pogodowych
Stacje Pogody - hardware => Stacje Pogody => Wątek zaczęty przez: Areecki w 18 Grudzień, 2012, 19:47:10
-
Witam
Chciałbym abyście się podzielili jak odmrażacie swoje czujniki prędkości i kierunku wiatru
bo po ostatnich opadach właśnie mam z tym problem. Chciałbym abyście dawali swoje różne pomysły.
Od chuchania i dmuchania po środki typu ( odmrażacz szyb, WD-40 itp ) po suszarki podgrzewacze i inne .
Oczywiście to są moje wolne pomysły i nie przemyślane do końca na to jak mogą wpłynąć potem na pracę urządzeń. Napiszcie swoje pomysły z doskoku ( odmrażania na chwile w razie potrzeby ) po pomysły na podgrzewanie urządzeń ( wraz z wiatromierzem np. przy użyciu podrzewacza zasilanego energią ).
Zapraszam do dyskusji.
(http://stacjepogody.waw.pl/proxy.php?request=http%3A%2F%2Fscreenshooter.net%2Fdata%2Fuploads%2Fua%2Fhg%2Fuigf.png&hash=531c4863baad4d57064604c4d53fbfc9)
-
Po ostatniej odwilży kiedy wiatromierz przymarzł do podstawy i nie chciał się obracać, ponieważ mam do niego łatwy dostęp, pozbyłem się problemu ręcznie, odłupując kawałki lodu. Nie interweniuję w warstwę pokrywającą łopatki i listek kierunku, nie jest na tyle gruba i obfita, aby obciążać zbytnio przyrządy pomiarowe. Jeżeli miałbym już interweniować, zamiast odmrażacza do szyb samochodowych użyłbym płynu do zwykłych szyb, tylko takiego z dodatkiem alkoholu - działa tak samo jak odmrażacz, a nie powinien zaszkodzić plastikowi.
-
A co z WD-40 ?
Czy takie środki jak płyn do szyb, płyn samochodowy do spryskiwaczy zimowy, czy WD-40 nie uszkodzą mechanizmów w środku lub nie przeszkodzą w ich działaniu? Tam znajduje się łożysko kulowe, jakoś kontaktor i pewnie przewody odprowadzające sygnał z niego.
-
To teraz wiem dlaczego masz zera przy wietrze. Może to wynika z miejsca umieszczenia a może z braku takiej pogody, ale u mnie na szczęście nie było jeszcze takiego problemu, bo wiatromierz kręci się prawie cały czas, nawet gdy jest cisza to te łopatki lekko, ale jednak obracają się co daje poryw 1,1 km/h.
-
Też mam z tym problem, ale jako że trudno mi się dostać do wiatromierza, to muszę czekać, aż temperatura podskoczy powyżej zera (na co się nie zapowiada w najbliższym czasie). Łopatki zamarzły, ale kierunek wiatru jest pokazywany :). Szkoda że tak się zrobiło (pierwszy raz od prawie dwóch lat), bo nie pokazuje teraz dobrej temperatury odczuwalnej. PS: A energizery ultimate lithium siedzą od początku w sprzęcie i jeszcze nie muszę ich wymieniać - tak się chciałem pochwalić :P. Pozdrawiam.
-
Ja muszę jednak coś z tym zrobić.
Zapowiadają się większe mrozy, a temperatura powyżej zera będzie albo w jakiś słoneczny dzień przy stosunkowo niskim mrozie ( może oddaje ) albo dopiero po nowym roku.
-
Na szczęście jest coś takiego jak sublimacja. A więc po pewnym czasie lud odparuje ale niestety może to trwać kilka dni. Ja także od ok. doby mam zamarznięty wiatromierz. Kierunek działa. Mam jednak to ustrojstwo na dachu a więc nie wejdę tam. Wczorajszej nocy była zmiana pogody - deszcz przeszedł w zamarzający i strasznie wszystko "oszkliło". Zobaczę może wyjdę na strych i przez okno dachowe jakimś długim patykiem ruszę wiatromierz. Boję się jednak, że mogę coś uszkodzić ale z drugiej strony przecież to urządzenie jest bardzo odporne - pracuje przy wietrze chyba coś do 160km/h a taka prędkość to musi nieźle napierać na wiatromierz.
Myślę, że można spróbować psiknąć wiatromierz wtedy jak jest odmrożony i normalnie działa jakimś śliskim płynem - silikonem czy czymś podobnym. Spowoduje to jak mi się wydaje to, że lud może nie łapać się powierzchni - to taki mój pomysł
-
Hm, rzywiście - spróbuję silikonem w sprayu kiedy z wiatromierza zejdzie lód. Taki silikon "odpycha" wodę, więc nie powinna się tam osadzać i zamarzać.
Uważaj z tym rozruchem wiatromierza na siłę, jak wiadomo struktura materiału zamarzniętego jest słabsza, więc łopatki mogą się połamać. Te 160 km/h to pewnie wytrzyma przy sprawnym łożysku, które widać może obracać się maksymalnie z prędkością dla takiego odczytu ;)
-
Spróbowałem niemieckim silikonem ( coś jak WD-40) i nie polecam.
Zauważyłem, że nie rozpuszcza lodu może w jakiś 10 %, a w momencie zetknięcia z lodem robi się coś w stylu kaszy. Wyczyściłem to od razu ręcznie ale w środku już mi się nie udało.
Resztę wyskrzybałem cienkim śrubokrętem i wcale to nie jest takie łatwe stojąc na ostatnim szczeblu drabiny przy takim zimnie . Kierunkościomierz działa tak jak działał ale prędkościomierz przez to WD i pozostały jeszcze tam lód działa ciężej o jakieś 10 % niż tak jak zwykle.
Może to się przerobi przy większym wietrze. Jeśli nie będę musiał znowu się spinać odkręcić śrubkę od wiatromierza zdemontować go i wysuszyć z domu. Miałem to zrobić teraz ale boje się , że coś popsuję łopatki na mrozie są jak szkło, ja żeby go ruszyć musiałem złapać od góry tak by nie chwytać za łopatki tylko za główkę na której są one przymocowane i przekręcić. Na razie jest słaby wiatr jeszcze z kierunków z których wiatr przysłaniają drzewa i mój dom . Chętnie bym to zdemontował ale już chyba nie dziś.
Próbowałem naprawić starty wiatromierz, coś stało się z łożyskiem i była blokada w tym kierunku w którym pracowało od nowości i lekko skrzypiało (chodziło dosyć ciężko) . Zdjąłem łopatki, potem łożysko i nasmarowałem tym niemieckim szajcem ala WD-40 i działa nawet nieźle ( na oko w 95 % obraca się tak lekko jak powinno ). Tak, że smar pomógł i odwrócenie łożyska .
-
Spróbowałem niemieckim silikonem ( coś jak WD-40) i nie polecam.
Zauważyłem, że nie rozpuszcza lodu może w jakiś 10 %, a w momencie zetknięcia z lodem robi się coś w stylu kaszy. ....
Ja w zasadzie miałem na myśli przygotowanie wiatraczka do zimy. Czyli nasmarowanie zewnętrznych części ciniutką warstewką np. silikonu jeszcze przed zimnem i mrozami. Czyli tak aby to pokryć czymś co odpycha lud.
Psikanie na oblodzone oczywiście jest bez sensu.
-
Pisałem już o tym na forum ale najwidoczniej nikt z dyskutantów nie natrafił na tę informację. Osobiście nie próbowałem ale słyszałem, że używano tego smaru z pozytywnym skutkiem:
http://www.nasko.pl/naskosil.html
Z opisu wynika, że zakres pracy wynosi od - 50oC do + 230oC. Ponadto zapobiega korozji i zamarzaniu. Powinien się więc nadać.
-
Sęk w tym, że wiatraczek zamarza tam gdzie jest przerwa między pokrywą łopatek, a podstawą czyli w tym miejscu :
(http://stacjepogody.waw.pl/proxy.php?request=http%3A%2F%2Fwstaw.org%2Fm%2F2012%2F12%2F19%2Fws1080_ws_jpg_750x750_q85.jpg&hash=77525920eaea13bbd515bfaed4db534e)
Ja musiałem jednak ( stojąc na ostatnim szczeblu drabiny) zdemontować obecny zamarznięty wiatromierz
i założyłem stary z uszkodzonym łożyskiem ( tak jak pisałem odwróciłem łożysko i nasmarowałem i kręci się jak na razie w 95 % dobrze). Ten ze stacji przyniosłem do domu i właśnie się suszy , jak tylko woda puściła to od razu kręci się jak trzeba, ale na razie po wysuszeniu nie będę znowu zamieniał.
Ta śrubka jest tak długa, że bez rękawiczek przy takiej pogodzie palce można odmrozić , najważniejsze żeby uważać na nakrętkę z drugiej strony już raz mi spadła na ziemie, a znalezienie jej jak spadnie na trawę z 10 metrów graniczy z cudem.
-
Sęk w tym, że wiatraczek zamarza tam gdzie jest przerwa między pokrywą łopatek, a podstawą czyli w tym miejscu :
(http://stacjepogody.waw.pl/proxy.php?request=http%3A%2F%2Fwstaw.org%2Fm%2F2012%2F12%2F19%2Fws1080_ws_jpg_750x750_q85.jpg&hash=77525920eaea13bbd515bfaed4db534e)
[...]
A tej kopułki z łopatkami nie można zdjąć? Albo spróbować wcisnąć smar np. śrubokrętem w tę szczelinę...?
-
Można zdjąć, zdejmowałem już 2 razy ( dla zielonych : trzeba podważyć śrubokrętem po trochu z wyczuciem w miejscach gdzie wychodzą łopatki ( ktoś pisał na forum, że tam jest dosyć mocny plastik) i jechać tak dookoła i po trochu i w końcu zejdzie. Ale tam ma być raczej pusta szczelina smar za rzadki wypłynie na zewnątrz lub do środka, a za gęsty będzie spowalniał pracę łopatek na łożysku.
Założyłem z powrotem wysuszony wiatromierz ( nareszcie 8) ) i działa już jak nowy.
-
Hi hi hi - a mnie się właśnie uruchomił sam. Widocznie odparowało trochę lodu i wiatraczek ruszył. Stał praktycznie cały czas przez ok. 30 godzin.
Dodam tylko, że wiatraczek działa już od roku (dokładnie roku) bez żadnego smarowania czy czegoś tam innego.
-
Widocznie miałeś mało lodu, u mnie nie mogłem ręką na siłę przekręcić łopatek.
Żeby efekt był taki jak chciałem musiałem zdemontować wysuszyć i założyć z powrotem wiatraczek.
Prognozy sprawdzam na bieżąco i na razie nie zapowiada się na ocieplenie ...
-
Ech, właśnie w środę pierwszy raz mi się to zdarzyło. Od tego dnia, dokładnie po północy przy temp. okołozerowej, łopatki się nie obracają. Początkowo myślałem, że to faktycznie jest cisza, ale jednak nie przez taki czas.
Dzisiaj wieczorem spróbowałem suszarką na wysięgniku podgrzać kopułkę, ale to jest wysoko na dachu, a w dodatku jest właśnie -11*C. Trochę puściło po jakimś czasie tak, że się na chwilę poruszyły te łopatki gdy lekko dotknąłem je urządzeniem, ale jak odstawiłem suszarkę to potem znów były unieruchomione. Dałem już sobie spokój, ale mam nadzieję, że przy dodatniej temperaturze ta woda trochę odparuje i nie będzie robić problemu, gdy znów przyjdzie mróz. Zwłaszcza, że wiatromierz stanął nie w czasie marznącego deszczu, ale gdy było sporo wilgoci w powietrzu (mgła).
Kierunkowskaz działa bez problemu.
-
Najnowsze prognozy GFS mówią o przekroczeniu granicy 0 stopni w okolicach 3 nad ranem 24 grudnia.
Jeśli się sprawdzą wtedy wiatromierz zacznie puszczać i ruszy. Przy silniejszym wietrze 24 grudnia spokojnie może odparować woda z kopułki. Najgorszy jest marznący deszcz lub mgła przed ochłodzeniem przy prawie zerowym wietrze.
Ciekawostka na temat parowania lodu http://www.matematyka.pl/50762.htm
Link do prognozy http://screenshooter.net/3306276/skrin_318
-
Na wiatromierz opady śniegu czy niska temperatura nie jest straszna, wiatromierz przestaje działać wtedy jak jest gołoledź tylko i tylko przy przejściu z + do - w czasie takiej pogody. U mnie zamarzł wskaźnik kierunku tylko i czekam aż odmarznie. Deszczomierz rozmrażałem suszarką do włosów na chwilę po stopnieniu zalegającego w nim śniegu jak był przepełniony i zliczałem opad by kolejny mógł się nazbierać.
-
Potrzebowałem dzisiaj wysięgnika do wieszania lampek na choince w ogrodzie, więc ostatni raz spróbowałem podgrzać wiatromierz suszarką przyczepioną do listwy. Na początku sztywno się ruszały jak nawiewałem kopułkę od łopatek. Potem strumień nawiewu skierowałem na same łopatki, by te rozpędziły się do ok. 16km/h i po prostu ta woda w szczelinie jak zamarzała ponownie to wtedy już nie blokowała obrotów. Od tego momentu wszystko powróciło do normy. Nawet wiatr 3,6 km/h w porywach nie powodował zatrzymania wiatromierza. Jest to jakaś metoda, choć trzeba dużej ostrożności, by przypadkiem nie uderzyć łopatek.
Ogólnie to ulżyło mi, bo już się bałem, że coś poszło z łożyskiem, o czym wspominano już parę razy na forum.
Przy okazji w ten dość dziwny sposób przekonałem się, że odczyt temperatury jest dokładny. Wiatromierz przymarzł gdy przez jakiś czas było 0.0 ° C z czynnikiem chłodzącym -2.3 ° C, a potem spadek do -0.1*C.
-
Mnie ku memu zaskoczeniu wiatromierz sam ruszył, tzn. przy temp. -9,4 C zaczął się kręcić jak gdyby nigdy nic. Ciekaw jestem w jaki sposób odmarzł...dziwne, ale nie narzekam. Siłami natury sam zaczął działać:)
-
.... Ciekaw jestem w jaki sposób odmarzł...dziwne, ale nie narzekam ...
Rany, ludzie, przecież wiadomo, że lud paruje - tzw. sublimacja - i to szybciej niż by się wydawało :D
-
Odmroziłem najprostszym sposobem, polewałem wiatraki wodą koło 40-50 C do momentu, aż wszędzie puścił lód.Potem wytarłem szmatką nadmiar wody, by od nowa nie zamarzło, na razie nie odstawiam drabiny w razie jak by od nowa zamarzł , ale jak przez kilka godzi będzie ok przy takim mrozie to powinno być już dobrze. Pod kopułką wiatromierza jest jeszcze trochę lodu, ale on wyleci jak przyjdzie odwilż.
-
Te marznące opady, które unieruchomiły tak wiele czujników wiatru w stacjach FO, doskonale odkryły słabe strony w ich konstrukcji. Przeglądając dane na WU można zauważyć, że w zasadzie tylko stacje FO mają braki odczytów wiatru. La Crosse, Davis, Oregon działają dalej. Chińczycy, prócz nowego deszczomierza, mogliby też przemyśleć nowe rozwiązania dla wiatrowskazów. Mój wiatraczek nie kręci już prawie tydzień ;) Czekam na odwilż.
-
Woda to w miarę bezpieczny sposób, ale też trzeba sporo tej wody wylać, szczególnie jak jest tyle lodu.
Na początek zrobiłem roztwór nasycony z soli kuchennej w gorącej wodzie .
Ale potem pomyślałem, że sól może wejść w nieodpowiednie rejony i zrobić szkód, więc sama woda w termos i po trochu polewałem czujniki, aż do całkowitego rozpuszczenia.
Teraz myślę, co zrobić by rozpuścić wodę w deszczomierzu.
Myślę wziąć jakąś małą buteleczkę plastikową lub jakąś reklamówkę i nalać tam bardzo gorącej wody i postawić na deszczomierzu . Gdyby to był sam śnieg, to bym się nie martwił, ale ta warstwa lodu prędko nie puści.
-
...
Teraz myślę, co zrobić by rozpuścić wodę w deszczomierzu.
....
Tak sobie pomyślałem - po co rozmrażać deszczomierz? Przecież jak zacznie działać i tak nic nie pomierzy. A jak coś tam skapnie do niego to i tak takie pomiary na nic.
-
Między innymi dlatego, że jest pełny, a przed odwilżą mówią jeszcze trochę opadów śniegu, śniegu z deszczem potem deszczu i potem znowu śniegu , fajnie by było gdyby wszystko zliczyć . Tym bardziej, że opadów trochę będzie.
-
Ciekawe co by było (jeszcze nie sprawdzałem) podobno można kupić drut oporowy do np. rynny aby nie zamarzała. Gdyby tak kupić 10 cm tego drutu odpowiedni transformatorek i umieścić go na deszczołapie ciekawe czy by to zadziałało?
-
Sęk w tym, że wiatraczek zamarza tam gdzie jest przerwa między pokrywą łopatek, a podstawą czyli w tym miejscu :
(http://stacjepogody.waw.pl/proxy.php?request=http%3A%2F%2Fwstaw.org%2Fm%2F2012%2F12%2F19%2Fws1080_ws_jpg_750x750_q85.jpg&hash=77525920eaea13bbd515bfaed4db534e)
Co prawda zima się kończy i problem zamarzania wiatraczka jest bezprzedmiotowy ale tylko chwilowo, wróci za parę miesięcy. Postanowiłem poeksperymentować z "przykrywką". Zamierzam kupić drugi czujnik prędkości wiatru (cały żeby nie ściągać kopułki z wiatraczkiem tylko wymienić cały czujnik) i nałożyć (nakleić albo coś podobnego) od góry plastikową czaszę (półsferę) o średnicy trochę większej niż średnica nieruchomej części czujnika. Czasza musi być na tyle głęboka aby jej dolna krawędź sięgała poniżej górnej krawędzi nieruchomej części czujnika. W czaszy od dołu trzeba będzie wyciąć szczeliny na ramiona wiatraczka. Całość zamierzam przykleić do oryginalnej kopułki i do ramion. Nowa czasza musi ważyć jak najmniej ("pożyczyłem" już sobie od wnuczki plastikową łyżeczkę do zupy z jej kompletu kuchennego dla laki) i pozostaje oczywiście do zbilansowania ilość kleju i równomierność jego nałożenia dla zachowania wyważenia całości. Jeśli się uda to powinno (w teorii) zabezpieczyć obszar styku ruchomej i nieruchomej części czujnika przed wodą (chyba żeby padało do góry). Co myślicie (tak z grubsza) o tym pomyśle?
-
Wydaje mi się, że dość dobrym rozwiązaniem może być zastosowanie tylko takiego krążka wyciętego np.z plastikowej, możliwie najcieńszej ale sztywnej folii. Sęk w tym czy taka folia zmieści się (wejdzie w szczelinę). Jak wejdzie i zostanie mały luzik pozostaje ją przykleić do górnej części wiatraczka (po jej zdjęciu). Dodatkowe doklejenie do ramion łopatek wzmocni stabilność. Czyli krążek będzie się kręcił razem z górną częścią wiatraczka. Wydaje mi się, że wystarczy jak taki krążek będzie wystawał poza kopułkę o ok. centymetr może półtora. Powinno to wystarczyć bo przecież zamarzanie "ekstremalne" (oblodzenie) zdarza się rzadko.
Oczywiście Twój pomysł lepiej to zabezpieczy ale zastanawiam się jak to wpłynie na bezwładność wiatraczka (szybkość jego reakcji) podczas podmuchów wiatru.
-
Oczywiście Twój pomysł lepiej to zabezpieczy ale zastanawiam się jak to wpłynie na bezwładność wiatraczka (szybkość jego reakcji) podczas podmuchów wiatru.
Ciężar czaszy tej "pożyczonej" łyżeczki jest porównywalna (nie mam wystarczająco czułej wagi) z ciężarem piłeczki pingpongowej więc niekoniecznie (chyba) musi zwiększyć bezwładność wiatraczka. Tak naprawdę to okaże się to po próbach (pewnie można by to obliczyć ale to przekracza mój zakres wiedzy).