Przeniosłem swój czujnik z Oregona z wnęki okiennej bezpośrednio na ścianę bloku na balkonie - teraz odczyty
wydają się być bardziej wiarygodne. Koło okna potrafił zawyżać 1-1,5 stopnia. Dla pewności planuję go jeszcze
umiejscowić na wewnętrznej ściance balkonu, tak aby wogóle nie miał styczności z budynkiem i nie wpływały na
niego ciepłe wyziewy z przetwartych okien oraz nie padało na niego światło słoneczne. To śmieszne, ale nawet w
listopadowy/grudniowy zachmurzony dzień pojedyncze przebłyski słońca potrafiły podnieść temperaturę czujnika.
Chyba jest się z czego cieszyć skoro tak precyzyjne to cholerstwo.
Co do weryfikacji pomiarów z okolicznymi stacjami... Mieszkam w Gdańsku, ale raczej daleko od linii brzegowej. Do
Lotniska w Rębiechowie mam mniej niż 10 km w linii prostej, jednak zaczynam podejrzewać, że porównywanie
pomiarów z tamtą stacją (która nawiasem musi być wypasionym sprzętem jako lotniskowa i dystrybuująca dane do wszelkich systemów pomiarowych np. allmetsat) nie jest miarodajne. Lotnisko jest położone poza miastem, na
odsłoniętym mniej zabudowanym terenie i panujące tam warunki jak dla mnie troche chyba różnią się od tych w
centrum miasta czy na większym osiedlu. Porównując wczoraj odczyty wieczorem i w nocy stwierdziłem ponad 2
stopniową różnicę (lotnisko -5, moja -3), kiedy w środku dnia te odczyty są bardziej wyrównane. Na pewno stacja z lotniska jest umiejscowiona wzorcowo i podaje wiarygodne wyniki, mimo wszystko zaczynam wierzyć w
mikroklimaty

Do tego porównuję wyniki ze stacjami oddalonymi ode mnie o 20-30 km, ale położonymi również w
mieście i te odczyty są już bardziej podobne do moich. Reasumując - dobrze jest porównywać wyniki, ale trzeba
mieć większą wiarę w poprawność swoich i brać poprawkę na inne
